Strona główna Wishlista Recenzje

czwartek, 7 listopada 2013

makijaż dzienny ostatnich miesięcy


Nie pamiętam kiedy był ostatni post z aktualizacją mojego makijażu dziennego. Takim typowym postem na ten temat był TAG - Ile warta jest twoja twarz (KLIK).  Faktem jest że rzadko zdarza mi się zmieniać cokolwiek w kolorówce, jednak w ostatnich miesiącach szczególnie kosmetyki do makijażu twarzy się całkowicie zmieniły. 



Twarz: wszelkie niedoskonałości maskuję kamuflażem z Catrice (klik). Dalej moim kolejnym krokiem jest nałożenie kremu BB (całkowicie odeszłam od tradycyjnego podkładu), od kilku tygodni używam BB Crem od Ginvery z SPF 30. Następnie się pudruje - tu na zdjęciu jeszcze resztki pudru z Ben Nay (odcień Banana), obecnie zamieniłam go na puder bambusowy z Paese. Jeśli chodzi o róż to wybieram z MAC w odcieniu well dressed.

Bronzera nie używam już od około roku, a rozświetlacz raczej sporadycznie. Post o moich rozświetlaczach (klik). 


Dalej oczy - makijaż delikatny bardzo naturalny. Brwi już od około dwóch lat podkreślam paletką z Essence (mocno sfatygowana, ale nadal ją uwielbiam). Baza pod cienie również z Essence, nie powaliła mnie na kolana, ale cóż, ciągle poluję na tą idealną. Cienie jakich używam to przede wszystkich Ingloty oraz paletka ze Sleeka Au Naturel, z której używam czarnego cienia do wykonania kreski. Jeśli chodzi o tusz to w tej chwili używam maskary z Maybelline the Colosal Volume, ale nie jest to mój faworyt.


Usta na co dzień są bardzo delikatnie podkreślone. Wybieram sztyft ochronny tutaj Carmex, który muszę skończyć. Z lekko barwionych kosmetyków używam szminki z Rimmel Airy Fairy bądź Celii w nr 511

I tak prezentuje się mój dzienny makijaż, nudy, stonowany i mało szalony. Podkreśla urodę, maskuje niedoskonałości i w takim wydaniu czuję się najlepiej ;)

Pozdrawiam Was gorąco
M.

poniedziałek, 4 listopada 2013

wy(denkowani) z października

Witam Was serdecznie i zapraszam na moich najskromniejszych wydenkowanych. Jestem w szoku jak mało kosmetyków zużyłam w ostatnim czasie.

Zacznijmy od KOLORÓWKI:

Wykończyłam mój ulubiony tusz do rzęs - MAX FACTOR 2000 Calorie. Bardzo się polubiliśmy, gdyby nie fakt, że mam jeszcze dwa tusze do wykończenia i ochotę na wytestowanie innego tuszu od Max Factor z pewnością kupiłabym go już. Musi jeszcze trochę poczekać, ale wrócę po niego!


PIELĘGNACJA:

Skończyłam glinkę zieloną - sprawdzała się u mnie dobrze. Ładnie oczyszczała twarz. Będę musiała rozejrzeć się za czymś innym.


Oeparol - krem do rąk z olejkiem z wiesiołka- napiszę tak "bez szału". Krem pomaga doraźnie, czyli tak naprawdę nawilża gdy go użyjemy, a efekt nie utrzymuje się za długo. Do tego krem ma kiepski skład (woda, parafina, gliceryna- pierwsza trójka). Zapach mało przyjemny, taki jakby ziołowo-chemiczny. Krem wchłania się dość długo. Nie polecam szczególnie. Cieszę się, że dostałam ten krem w gratisie, a nie kupiłam go sama. Na moje nieszczęście mam drugie opakowanie, które już rozpoczęłam używać.



Preta Porte - dezodorant perfumowany ogromna butelka, która starczyła mi na prawie rok! Zapach już mi się po prostu znudził i cieszę się, że udało mi się o wykończyć.


WŁOSY:

Szampon Joanna przeznaczony do włosów tłustych - dobry szampon, który ładnie oczyszczał skórę głowy i włosy. Nawet był wydajny, chociaż ja szamponów używam dwóch na zamianę (jeden bardziej naturalny w składzie, a drugi nieco mocniejszy żeby lepiej oczyścić włosy). Polecam, choć muszę zaznaczyć, że ma charakterystyczny zapach mi kojarzący się z czym ziołowym, jakby czarną rzepą (kiedyś używałam całej serii z czarną rzepą i byłam zadowolona).


I to na tyle w październikowym denku. Mało tego, ale zawsze coś.
Koniecznie napiszcie co Wy skończyłyście.
M.

piątek, 1 listopada 2013

Ulubieńcy października

Koniec października, więc czas na ulubieńców. Różnorodni ci ulubieńcy, czyli coś z kolorówki, coś z pielęgnacji twarzy, włosów i kolorowego na paznokcie, ale od początku.



Achy i ochy rozpocznę od mojego nowego kremu BB - Ginvera. Wysoki SPF, pięknie kolor, który idealnie się dopasowuje (nie wiem, dlaczego na wizażu w opiniach wiele dziewczyn narzekało na zbyt jasny, wręcz trupi kolor!). W każdym razie pięknie wygląda na twarzy, ładnie kryje, wyrównuje koloryt. Jedyny minus jest taki, że musimy go przypudrować, świeci się po nim twarz niemiłosiernie. Mimo wszystko to drugi krem BB, który Wam polecam. (O pierwszym pisałam tutaj).

Drugim kosmetykiem jest krem Avene Cicalfate, wiem że wspomniałam o nim w jednych z ostatnich ulubieńców, ale jest naprawdę genialny ten krem! Mam nadzieję, że w okresie zimowym będzie również dobrze działał na moją skórę. Ostatnio zaczęłam go również używać cienką warstwą na dzień, na twarz. Ładnie nawilża, regeneruje twarz. Polecam.



Lakier do paznokci Essie - Sole Mate. Uwielbiam! Nie rozstawałam się z ciemnymi lakierami w tym miesiącu. Piękny, głęboki odcień, który utrzymuje się na paznokciach nawet do 4 dni! Już rozglądam się za kolejnymi, ciemnymi odcieniami z firmy Essie.

Ostatnim ulubieńcem jest maska do włosów z aloesem i szałwią. Maska dość droga (cena około 23 zł, drogerie Natura). Ma bardzo dobry skład. W działaniu jest genialna. Nakładam ją na umyte włosy, od skalpu, aż po włosy na całej długości, zawijam w reklamówkę, na to nakładam ręcznik i tak chodzę przez około godzinkę. Włosy są błyszczące, odżywione, sypkie - niczym po olejach! Zioły zapach nieco utrzymuje się na włosach, ale aż tak bardzo mi to nie przeszkadza. W każdym razie polecam spróbować, szczególnie jeśli brykacie z wypadaniem włosów lub są one po prostu osłabione w okresie jesiennym.


 Koniecznie napiszcie jacy są Wasi ulubieńcy.
Pozdrawiam
M.

wtorek, 29 października 2013

Słów kilka o pędzlu, który okazał się miotłą...

Jestem rozczarowana, rzadko zdarza mi się trafić na pędzel, który by mnie rozczarował tak bardzo, a który pokładałam jakieś tam nadzieje na ułatwienie, przyspieszenie makijażu.


Dziś piszę o pędzlu do różu z firmy Kozłowski CB 635-22 Rouge Brush. 
Pędzel został wykonany z włosia naturalnego, od samego początku był podatny na odkształcanie, ale to co dzieje się z nim od około miesiąca przekracza wszelkie granicie.


Pomijam fakt, że od samego początku wypadało z niego włosie, za każdym myciem! Ale teraz włosie w tym pędzlu wygląda jak z MIOTŁY ! Mało tego pędzel, który użytkuje mniej niż pół roku jest tak sfatygowany, jakbym nie wiem co z nim robiła. 
Jest prany regularnie, suszę go jak należy, dbam o niego, ale z nim jest coraz gorzej i nie nadaje się do nakładania różu, no i jakby tego było mało pochłania ogromną ilość mojego różu z MAC! Co zdecydowanie mnie irytuje.


Uważam, że kwota powyżej 30 zł jaką zapłaciłam za ten pędzel była wyrzucona w błoto! JA rozglądam się za nowym pędzlem do nakładania różu, a do firmy Kozłowski niesamowicie się zraziłam.. a szkoda, bo Agnieszka (nissiax83), ma ten sam pędzel już od ponad 6 lat.. być może, że trafił mi się felerny model.
Mimo wszystko nie polecam.

A jedyne co mogę mu dać na plus to że miękkość włosia nie uległa zmianie, nie drapie w twarz.



Koniecznie napiszcie mi, czy macie podobne doświadczenia z pędzlami, co do których miałyście spore oczekiwania. I jaki jest Wasz ulubiony pędzel do różu?

Pozdrawiam
Rozgoryczona

M.


niedziela, 27 października 2013

Mix zdjęć #3

Zapraszam na trzecią odsłonę mixów zdjęciowych ;) Miłego oglądania ;)


Szarości, czyli coraz częściej sięgam po ciemniejsze kolory. 

Jest nas coraz więcej - czyli moja paletka rośnie! 


Nowe, pepkowe świeczniki posłużyły mi do lepszej organizacji mojego makijażowego kącika.


Zakupy! 

Nowe gazetki 

I moja Kochana wszędzie musi zajrzeć i wszystko sprawdzić.

Czas na podgrzewacze i na olejki zapachowe.

Czasami wybieram klasykę na paznokciach, mój hit - Wibo French Manicure nr 02.

Domowe Tiramisu, za każdym razem wychodzi coraz lepsze ;))

Po wykorzystaniu tej próbki jestem oczarowana tym kremem do rąk! Mam ochotę, by kupić pełen wymiar ;))


Domowy rosół mamy, z domowym makaronem, rewelacja! 

I to na tyle w tym odcinku "mixowym". Mam nadzieję, że się podobało. 
Pozdrawiam
M.

czwartek, 24 października 2013

Ciekawe artykuły cz. 1 "To taki piękny gest"

Chciałabym poruszyć nową serię na blogu, a mianowicie ciekawe artykuły z prasy jakie czasami znajduję. Niektóre są dla mnie nowością, inne to może mniejsza odkrycia ale są zebrane w jednym miejscu i stanowią swoiste przypomnienie o wielu podstawowych kosmetycznych sprawach. 

Na pierwszy ogień ruszamy z artykułem z małej, ale jakże zawierającej cenne informacje gazety " ".
Święta 10, czyli " To taki piękny gest"





Koniecznie podzielcie się ze mną, czy podoba Wam się taka seria? Posty tego typu na pewno nie będą pojawiać się zbyt często, ale od czasu do czasu może być to miła odskocznia.

Pozdrawiam
M.

wtorek, 22 października 2013

Ginvera- BB krem (green Tea Nude Cover)

Wykończyłam praktycznie wszystkie podkłady jakie posiadam w swojej kosmetyczce (zostały mi tylko dwa mocniej kryjące, których używam od wielkiego dzwonu, czy też na większe wyjścia), dlatego też zdecydowałam się na zakup kolejnego oryginalnego kremu BB.

Mój wybór padł na dość zachwalany krem od Ginvery - Green Tea Nude Cover z bardzo wysokim SPF 30/PA++.



Nie urywam, że przy wyborze takiego kosmetyku kierują mną zasady takie jak:
- wysoki filtr - staram się wybierać od 30 w górę
-cena ( 100 zł za krem BB to wg mnie za dużo, póki co)
- kolor i opinie - datego właśnie zaglądam na wizaż

Prezent dołączony do zakupów, będę miała okazję wystestować ;))
To są takie trzy główne kryteria, jakimi kieruje się podczas zamawiania przez Internet. Jeszcze patrzę uważnie na cenę wysyłki, bo jakby nie patrzeć ona jest dodatkowym czynnikiem.

W każdym razie swój krem zamówiłam na stronie Asianstore (klik), cena tam była najniższa, w porównaniu do innych sklepów, czy allegro ( tam ceny wynosiły nawet około 100zł za ten sam krem!!).



Jestem już po paru aplikacjach tego kosmetyku- ładnie i przyjemnie pachnie, jest bardzo lekki i póki co nie zgadzam się z producentem, który deklaruje całodzienny matowy wygląd na buzi - no niestety ja muszę się przypudrować zaraz po aplikacji, żeby się nie błyszczeć.



Oczywiście to tylko takie pierwsze wrażenie, na więcej musicie zaczekać do recenzji lub ewentualnych ulubieńców.

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione oryginalne kremy BB. Jestem ciekawa.

M.