Przejrzałam lakiery do paznokci, a dokładniej odżywki i doszukałam się dwóch , które już nadają się do wyrzucenia. Postanowiłam, że zanim trafią do kosza napiszę parę słów o nich.
Mowa tu o firmie Virtual by JOKO oraz Pierre Rene.
1. Odżywka Virtual by Joko - używałam wieki temu. Nie pamiętam ceny, anie gdzie kupiłam ( zapewne w jakiejś małej drogerii). Nie umiem powiedzieć jak się sprawdza/ła pod lakierami, gdyż pamiętam że używałam jej samej tj jako lakieru bezbarwnego. Sprawdzał się całkiem, całkiem nawet do 5 dni :) Pojemność 10 ml.
2. Odżywka Pierre Rene w numerze 05. Preparat przeznaczony przeciwko rozdwajającym się paznokciom. Producent zapewnia nas, że odżywka ukryje żółte przebarwienia na paznokciach i nierówności ponieważ zawiera diamentowe i fioletowe refleksy, które odbijają światło. Zawiera witaminę E oraz wyciąg z alg. Pojemność 11 ml.
Ja jestem bardzo zadowolona z działania. Używałam jej namiętnie. Paznokcie faktycznie nie rozdwajały się ( co do przebarwień nie wiem, nigdy nie miałam). Odkąd niestety podrożały teraz powyżej 10 zł nie kupuję. Wolę dołożyć 5 zł i używać Nail Teka. Kiedyś były w cenie ok 6 zł. Moja zgęstniała i dlatego nie nadaje się do użytku.
Ze starości obie trafiają do kosza. Nie planuję kupować ich ponownie - Nail Tek zupełnie mi wystarcza + inne preparaty, które stosuję na zamianę.
Używałyście tych odżywek? Jakie jest Wasze zdanie?
Całusy
M.
czwartek, 9 lutego 2012
Prezent :)
Pytałam Was jakiś czas temu jaki wybrać prezent z okazji rocznicy. Zdecydowałam się na KUBEK - ale nie jest to zwykły kubek , tylko magiczny. Ja jestem nim zauroczona! Wg mnie idealny na zimowe wieczory, czy poranki :)
A dlaczego magiczny?
Dlatego, że po zalaniu wrzątkiem pojawiają się na nim nowe motywy i zmienia kolor! Dla mnie czadowy!!
Kupiłam na allegro za ok 22 zł :))
Znałyście taki gadżet? Podoba się Wam?
Całusy
M.
środa, 8 lutego 2012
***Recenzja porównawcza : Krem z witaminą A vs. Maść z witaminą A ***
Kochani, dziś na tapetę dwa jakby się mogło zdawać niemalże identyczne produkty. Jednak zapewniam Was dzieli je przepaść. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Maść- to półstała postać leku przeznaczona wyłącznie do użytku zewnętrznego. Może być stosowana na skórę, błony śluzowe. Składa się z substancji leczniczej, która jest rozpuszczona, zemulgowana lub zawieszona w substancji zwanej podłożem maści. Maści mają postać i konsystencję umożliwiającą rozsmarowywanie oraz zapewniającą odpowiednią przyczepność. Powinny mieć jednorodny wygląd w całej swojej objętości. Maści mogą działać miejscowo, tylko na naskórek, lub ogólnoustrojowo (gdy substancja lecznicza dostaje się do krwi).
Maści emulsje (kremy) - maści w których skład wchodzi kilka substancji nie mieszających się ze sobą, połączonych w emulsję stabilizowaną emulgatorem. Emulsja jest najczęściej tworzona przez składniki podłoża, a substancja lecznicza jest rozpuszczana w fazie wodnej lub olejowej. W lecznictwie używa się zarówno emulsji typu olej/woda jak i woda/olej.
źródło : wikipedia
Zaczniemy od
MAŚCI z Witaminą A - 800 j.m. / 25 g
Skład: substancja czynna : witamina A 800 j.m.; substancje pomocnicze : wazelina biała, Palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona.
Dawkowanie i sposób podawania: stosować miejscowo. 1 lub 2 razy na dobę smarować maścią chorobowo zmienioną powierzchnię skóry. W stanach ostrych można maść stosować kilka razy na dobę. Ochronnie nałożyć cienką warstwę maści na powierzchnie skóry narażoną na działanie szkodliwych warunków atmosferycznych.
Wskazania: Osłaniające w celu regeneracji naskórka, zmniejszenie rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych. Ochronnie przed działaniem szkodliwych warunków atmosferycznych.
Pierwszy raz pisałam o maści z witaminą A -> LINK
KREM z witaminą A : 1600 m.g. / 20 g
Dawkowanie i sposób podawania oraz wskazania : jak wyżej.
Skład: Petrolatum, Aqua, Cholesterol, Cetyl Alcohol, Citric Oil, Retinol, Citric Acid.
20 g kremu zawiera 16000 jm witaminy A.
Moja opinia:
*wydajność - w obu środkach, podobna, czyli bardzo dobra. Oba preparaty są wydajne.
*cena - są tanie, oba. W okolicach 4 zł ( zależy od apteki)
*dostępność: apteki, sklepy internetowe
*zapach: mi zdecydowanie do gustu przypadł zapach maści a nie kremu. Jest lekki cytrusowy. Ale nie ma to za bardzo wpływu na działanie produktów.
* Konsystencja: w obu produktach niemalże tak samo - biała, tłusta. Po roztarciu robi się przezroczysta warstwa tłustego filmu.
* Jak używam? - Oba produkty używam z myślą o skórkach o okół paznokci od czasu do czasu również na pięty. Stosuję na noc i wcieram sporą ilość.
* Co zauważyłam? - Pierwszą kupiłam maść - po zużyciu całego opakowania postanowiłam kupić kolejne, ale niestety w aptece nie było maści tylko KREM stwierdziłam ok, co może być za wielka różnica. Jednak myliłam się, różnica wg mnie jest wyczuwalna.
Dla mnie maść zdecydowanie wygrywa. Ma prosty skład i rewelacyjne działanie. Nawilża, sprawia , że skórki są miękkie i nie przesusza ich!
Natomiast KREM - początkowo nawilża i efekt jest taki sam, natomiast następnego dnia czuję ściągnięcie w okolicach dłoni.Skórki są wysuszone, łatwo się zadzierają. Co nie jest przyjemne. Ma działanie doraźne. Wydaje mi się, że wszystko jest winą alkoholu który jest w składzie.
*Podsumowując: Dla mnie MAŚĆ jest zdecydowanie lepsza niż krem! Nawilża, zmiękcza i jest to jak dla mnie ideał do nawilżania moich skórek.
Serdecznie Wam polecam. I napiszcie proszę, czy wolicie maść czy krem? Czy tylko ja mam takie odczucia?
Pozdrawiam
M.
Maść- to półstała postać leku przeznaczona wyłącznie do użytku zewnętrznego. Może być stosowana na skórę, błony śluzowe. Składa się z substancji leczniczej, która jest rozpuszczona, zemulgowana lub zawieszona w substancji zwanej podłożem maści. Maści mają postać i konsystencję umożliwiającą rozsmarowywanie oraz zapewniającą odpowiednią przyczepność. Powinny mieć jednorodny wygląd w całej swojej objętości. Maści mogą działać miejscowo, tylko na naskórek, lub ogólnoustrojowo (gdy substancja lecznicza dostaje się do krwi).
Maści emulsje (kremy) - maści w których skład wchodzi kilka substancji nie mieszających się ze sobą, połączonych w emulsję stabilizowaną emulgatorem. Emulsja jest najczęściej tworzona przez składniki podłoża, a substancja lecznicza jest rozpuszczana w fazie wodnej lub olejowej. W lecznictwie używa się zarówno emulsji typu olej/woda jak i woda/olej.
źródło : wikipedia
Zaczniemy od
MAŚCI z Witaminą A - 800 j.m. / 25 g
Skład: substancja czynna : witamina A 800 j.m.; substancje pomocnicze : wazelina biała, Palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona.
Dawkowanie i sposób podawania: stosować miejscowo. 1 lub 2 razy na dobę smarować maścią chorobowo zmienioną powierzchnię skóry. W stanach ostrych można maść stosować kilka razy na dobę. Ochronnie nałożyć cienką warstwę maści na powierzchnie skóry narażoną na działanie szkodliwych warunków atmosferycznych.
Wskazania: Osłaniające w celu regeneracji naskórka, zmniejszenie rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych. Ochronnie przed działaniem szkodliwych warunków atmosferycznych.
Pierwszy raz pisałam o maści z witaminą A -> LINK
KREM z witaminą A : 1600 m.g. / 20 g
Dawkowanie i sposób podawania oraz wskazania : jak wyżej.
Skład: Petrolatum, Aqua, Cholesterol, Cetyl Alcohol, Citric Oil, Retinol, Citric Acid.
20 g kremu zawiera 16000 jm witaminy A.
Moja opinia:
*wydajność - w obu środkach, podobna, czyli bardzo dobra. Oba preparaty są wydajne.
*cena - są tanie, oba. W okolicach 4 zł ( zależy od apteki)
*dostępność: apteki, sklepy internetowe
*zapach: mi zdecydowanie do gustu przypadł zapach maści a nie kremu. Jest lekki cytrusowy. Ale nie ma to za bardzo wpływu na działanie produktów.
* Konsystencja: w obu produktach niemalże tak samo - biała, tłusta. Po roztarciu robi się przezroczysta warstwa tłustego filmu.
* Jak używam? - Oba produkty używam z myślą o skórkach o okół paznokci od czasu do czasu również na pięty. Stosuję na noc i wcieram sporą ilość.
* Co zauważyłam? - Pierwszą kupiłam maść - po zużyciu całego opakowania postanowiłam kupić kolejne, ale niestety w aptece nie było maści tylko KREM stwierdziłam ok, co może być za wielka różnica. Jednak myliłam się, różnica wg mnie jest wyczuwalna.
Dla mnie maść zdecydowanie wygrywa. Ma prosty skład i rewelacyjne działanie. Nawilża, sprawia , że skórki są miękkie i nie przesusza ich!
Natomiast KREM - początkowo nawilża i efekt jest taki sam, natomiast następnego dnia czuję ściągnięcie w okolicach dłoni.Skórki są wysuszone, łatwo się zadzierają. Co nie jest przyjemne. Ma działanie doraźne. Wydaje mi się, że wszystko jest winą alkoholu który jest w składzie.
*Podsumowując: Dla mnie MAŚĆ jest zdecydowanie lepsza niż krem! Nawilża, zmiękcza i jest to jak dla mnie ideał do nawilżania moich skórek.
Serdecznie Wam polecam. I napiszcie proszę, czy wolicie maść czy krem? Czy tylko ja mam takie odczucia?
Pozdrawiam
M.
wtorek, 7 lutego 2012
Zakupy apteczne
Witajcie odwiedziłam ostatnio aptekę w celu zakupienia paru produktów.
A mowa tu o:
1. Maści z witaminą A - REWELACJA na moje skórki , nie będę dużo pisać planuję zrobić recenzję, ale serdecznie WAM polecam. Cena 4.30 zł. ( to moje drugie opakowanie)
2. Balsam do ust TISANE - no i na mnie trafiło :) Wszyscy mają to mam i ja :). A tak serio to ostatnio przez własną głupotę nabawiłam się mocno popękanych i przesuszonych ust. ( bo kto mądry biegnie po mroźnie i oblizuje usta?). W każdym razie potrzebowałam mocnej regeneracji. I znalazłam. To małe słoiczkowe cudo uratowało moje zmaltretowane usta. Zobaczymy co będzie działo się dalej. Cena 10.40 zł
3. Len mielony - po filmiku mojej guru (nissiax83) o maseczce z właśnie lnu, stwierdziłam , że koniecznie muszę spróbować, zwłaszcza ,że pomału kończę gotowe maski do twarzy. Cena 4.30 zł.
I to tyle. Jakie jeszcze polecacie rzeczy z apteki? Takie Wasze 'apteczne must' ?
Pozdrawiam ciepło :)
M.
A mowa tu o:
1. Maści z witaminą A - REWELACJA na moje skórki , nie będę dużo pisać planuję zrobić recenzję, ale serdecznie WAM polecam. Cena 4.30 zł. ( to moje drugie opakowanie)
2. Balsam do ust TISANE - no i na mnie trafiło :) Wszyscy mają to mam i ja :). A tak serio to ostatnio przez własną głupotę nabawiłam się mocno popękanych i przesuszonych ust. ( bo kto mądry biegnie po mroźnie i oblizuje usta?). W każdym razie potrzebowałam mocnej regeneracji. I znalazłam. To małe słoiczkowe cudo uratowało moje zmaltretowane usta. Zobaczymy co będzie działo się dalej. Cena 10.40 zł
3. Len mielony - po filmiku mojej guru (nissiax83) o maseczce z właśnie lnu, stwierdziłam , że koniecznie muszę spróbować, zwłaszcza ,że pomału kończę gotowe maski do twarzy. Cena 4.30 zł.
I to tyle. Jakie jeszcze polecacie rzeczy z apteki? Takie Wasze 'apteczne must' ?
Pozdrawiam ciepło :)
M.
sobota, 4 lutego 2012
NOWOŚĆ z wymianki z Niecierpkiem - DUO z E.L.F. 'a
Ostatnio na blogu Agaty (LINK DO BLOGA) pojawiła się nowa zakładka pt. 'wymianki'. Widziałam tam wiele fantastycznych produktów, które z chęcią bym przygarnęła. Natomiast zdrowy rozsądek sprawił, że zdecydowałam się na jedną rzecz, na którą polowałam już od dawna. Mowa o zestawie do konturowania twarzy z E.L.F.
Zestaw jest przepiękny. Zawiera drobinki delikatne złota, ale póki co na twarzy są niemal niezauważalne.
Zestaw jest przepiękny. Zawiera drobinki delikatne złota, ale póki co na twarzy są niemal niezauważalne.
Agata niesamowicie szybko przysłała mi DUO i dorzuciła masującą kostkę kąpielową o zapachu malin. Pachnie niesamowicie :)
Bardzo dziękuję Ci kochana :*
Ja potestuję ten produkt i wrzucę Wam recenzję :)
Buziaki
M.
piątek, 3 lutego 2012
*** ULUBIEŃCY STYCZNIA ****
Ten miesiąc minął szybko, zdecydowanie za szybko. Ale postaram się Wam pokazać moje ulubione "produkty" w tym miesiącu.
1. Najlepsza fryzura - czyli kok na skarpecie :)) Uwielbiam, zakochałam sie w tej formie upinania włosów. Bardzo wygodna, stylowa, niepowtarzalna. Podobno po dłuższym noszeniu zauważalne loki na końcach, u mnie bardzo delikatne i efekt utrzymuję się parę minut, ale nie o loki mi chodzi. GENIALNE w swojej prostocie. Jeśli interesuje Was jak zobić takie cacko to zapraszam na filmik -> http://www.youtube.com/watch?v=hZHrSF64og0
2.Paznokcie french - jeśli miałam pomalowane paznokcie, to właśnie był french, albo czerwień. Ale zdecydowanie częściej wybierałam opcję delikatniejszą:)
1. Najlepsza fryzura - czyli kok na skarpecie :)) Uwielbiam, zakochałam sie w tej formie upinania włosów. Bardzo wygodna, stylowa, niepowtarzalna. Podobno po dłuższym noszeniu zauważalne loki na końcach, u mnie bardzo delikatne i efekt utrzymuję się parę minut, ale nie o loki mi chodzi. GENIALNE w swojej prostocie. Jeśli interesuje Was jak zobić takie cacko to zapraszam na filmik -> http://www.youtube.com/watch?v=hZHrSF64og0
2.Paznokcie french - jeśli miałam pomalowane paznokcie, to właśnie był french, albo czerwień. Ale zdecydowanie częściej wybierałam opcję delikatniejszą:)
Post o produktach używanych przeze mnie do frencha (LINK)
I to tyle w tym miesiącu. Nie miałam czasu na używanie nowych kosmetyków. Mam nadzieję, że te nietypowe rzeczy można zaliczyć do ULUBIONYCH.
Pozdrawiam
M.
środa, 1 lutego 2012
*** DENKO STYCZEŃ***
Kochane tak jak w tytule, dziś denko:))
1. Krem do rąk ZIAJA z serii KOZIE MLEKO- cena chyba coś ok 5 zł. Rewelacyjne nawilżenie, dłonie były miękkie, gładkie, nawilżone. Super sprawa, i myślę, że zakupię ponownie.
2. Olej kokosowy PARACHUNTE - [ pisałam o nim TU ] . Miałam zrobić jego recenzję, ale jakoś weny mi zabrakło. Poza tym nie do końca wiem co mam o nim myśleć. Bo niby wszystko ok, ładnie nawilżał włosy, były lśniące. Ale czegoś w nim mi brakowało, co ma w sobie VATIKA. Do tego dochodzi zapach - dla mnie bardzo chemiczny, mało przypominający kokosa. Dzięki Bogu zmywał się wraz z szamponem. Ogólnie nie kupię ponownie, w tej samej cenie polecam Wam bardziej Vatikę. AAA jest wydajny ( 3 miesiące solidnego olejowania)
3. Szampon do włosów ALTERRA Morela i pszenica. RECENZJA TU . Podsumowując - te szampony, jak i większość produktów z serii Alterry pomału goszczą u mnie na stałe. Jestem jak najbardziej na TAK! :))
Bardzo mało tych produktów, raptem 3 , ale wierzcie mi styczeń był niesamowicie ciężkim miesiącem dla mnie, niezwykle stresującym dlatego za bardzo też nie miałam czasu na testy nowych rzeczy, czy kończenie rozpoczętych.
M.
1. Krem do rąk ZIAJA z serii KOZIE MLEKO- cena chyba coś ok 5 zł. Rewelacyjne nawilżenie, dłonie były miękkie, gładkie, nawilżone. Super sprawa, i myślę, że zakupię ponownie.
2. Olej kokosowy PARACHUNTE - [ pisałam o nim TU ] . Miałam zrobić jego recenzję, ale jakoś weny mi zabrakło. Poza tym nie do końca wiem co mam o nim myśleć. Bo niby wszystko ok, ładnie nawilżał włosy, były lśniące. Ale czegoś w nim mi brakowało, co ma w sobie VATIKA. Do tego dochodzi zapach - dla mnie bardzo chemiczny, mało przypominający kokosa. Dzięki Bogu zmywał się wraz z szamponem. Ogólnie nie kupię ponownie, w tej samej cenie polecam Wam bardziej Vatikę. AAA jest wydajny ( 3 miesiące solidnego olejowania)
3. Szampon do włosów ALTERRA Morela i pszenica. RECENZJA TU . Podsumowując - te szampony, jak i większość produktów z serii Alterry pomału goszczą u mnie na stałe. Jestem jak najbardziej na TAK! :))
Bardzo mało tych produktów, raptem 3 , ale wierzcie mi styczeń był niesamowicie ciężkim miesiącem dla mnie, niezwykle stresującym dlatego za bardzo też nie miałam czasu na testy nowych rzeczy, czy kończenie rozpoczętych.
M.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























