Strona główna Wishlista Recenzje

sobota, 10 listopada 2012

Nowy nabytek : BB krem- Dream Girls

Wreszcie! Po przeprowadzeniu ostrego denka wśród moich podkładów ( został mi jeszcze Revlon, Lili Lolo - ubóstwiam oba! i krem brązujący z Alterry (aktualnie za ciemny)). Zdecydowałam się na zakup oryginalnego kremu BB. 



SKIN79, Dream Girls Beblesh Balm




Długo szukałam, czytałam i wybrałam.. wersję dla nastolatek - ma za zadanie :


Krem BB przeznaczony szczególnie dla młodych kobiet w wieku 16-23 lat. Zapewnia kontrolę sebum, jest beztłuszczowy, daje efekt orzeźwienia po użyciu oraz chroni skórę przed przedwczesnym procesem starzenia się skóry spowodowanym przez szkodliwe działanie promieni słonecznych. Dzięki kremowej konsystencji zapewnia od lekkiego do średniego poziomu krycia, dodatkowo wyrównuje koloryt skóry, tworząc perfekcyjny wygląd, optymalnie nawilżonej i świeżej cery. 
Nadaje się do jasnej karnacji. 



Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Wybierając swój krem zwracałam uwagę na to by miał dość wysoki filtr, żebym nie musiała się bawić w aplikację kremu na dzień + krem z filtrem + ewentualnie podkład. Teraz mój codzienny rytuał ograniczę do lekkiego kremu + BB krem. 




Przy okazji zamówiłam także miniaturki innych kremów, by móc sobie potestować, ewentualnie sprezentować komuś. 



Swoje zakupy poczyniłam na aledrogeria.pl.

A Wy używacie BB kremów, czy już ten szał minął i ja jestem na szarym końcu?

Miłego weekendu
M.

środa, 7 listopada 2012

Eveline - Big Volume Mascara - pierwsze efekty

No moje drogie, jak pójdzie tak dalej to znalazłam swoją masakrę idealną. Jestem pod dużym wrażeniem tego jak działa ta maskara.

Po pierwszych dwóch użyciach:
-wydłuża - bardzo mocno
-pogrubia - w zadowalający mnie sposób, po drugiej wartstwie
-ładnie rozdziela rzęsy
-nie osypuje się
-nie odbija na górnej czy dolnej powiece



Naprawdę zapowiada się ciekawie, jeszcze jest trochę wodnistej konsystencji ale myślę, że to akurat kwestia dwóch tygodni i będzie grać i tańczyć między nami:))



Szkoda, że nie podkręca, wtedy to było istne szaleństwo! Ale póki co jestem zadowolona.


Wpisu tego proszę nie traktować jak recenzji, jest to pierwsze wrażenie i wszystko się może zdarzyć.

Pozdrawiam serdecznie
M.

wtorek, 6 listopada 2012

TAG: Moje włosy w pigułce

Uważam, że jest to świetny TAG, dlatego zdecydowałam się na niego odpowiedzieć. Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do lektury.




Pytania:
1. Twój naturalny kolor włosów?

Ciemny, głęboki brąz. 

2. Twój obecny kolor włosów?

Naturalny, ostatni raz używałam henny w marcu, także kolor się wypłukał.

3. Aktualna długość twoich włosów?

Obecnie mam mocno wycieniowane włosy, najdłuższe sięgają za pupę, natomiast najkrótsze za łopatkę.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy?

Obecna jest idealna, a nawet już ciut za długie.

5. Jak często podcinasz końcówki?

Średnio co pół roku. Moje końcówki nie rozdwajają się, więc gdy stwierdzę że mam za długie włosy wtedy je ścinam.

6. Twoje włosy są proste, kręcone czy falowane?

Proste jak druty. 

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?

Wstyd się przyznać, ale nie wiem.

8. Jakie są Twoje włosy? (np. normalne, suche, przetłuszczające się itp)?

Przetłuszczające się.

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny ?

Włosy myję co 2-3 dni. Używam różnych szamponów, na zmianę (obecnie: Radical, Alterra, Timotei). Następnie nakładam maskę/odżywkę do spłukiwania, na koniec zabezpieczam końcówki olejem kokosowym lub jedwabiem do włosów. Raz w tygodniu olejuje je olejem kokosowym i robię maskę z siemienia lnianego. 

10. Czego nie lubią Twoje włosy?

Zbyt mocnych szamponów- za mocno oczyszczających, swędzi mnie później skalp. 

11. Co lubią Twoje włosy?

Ostatnio pokochały maskę z lnu - świecą się po nim jak szalone, są sypkie, i miękkie! A poza tym oleje i maski.

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?

Upięte włosy w koka, jest mi wtedy najwygodniej lub rozpuszczone, kiedy zależy mi na wyjątkowym wyglądzie.

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić to co by powiedziały?

"Dziękujemy, że przestałaś spać w mocno upiętych fryzurach i że nie ściskasz nas tak mocno. Mamy nadzieję, że będziesz dalej tak o nas dbać" :D 

I to na tyle, odpowiedzcie na ten TAG jeśli jeszcze tego nie robiłyście.

Pozdrawiam Was ciepło

M.

poniedziałek, 5 listopada 2012

tak się kończą nieplanowane zakupy, czyli o wizycie w drogerii Vica

Szybki wypad do miasta z mamą, cel: załatwić kilka spraw, zrobić zakupy i wstąpić do drogerii po maszynki do golenia i wsuwki... oto jak się skończyło, a raczej na czym się skończyło :))




Po wejściu do drogerii udałam się jak zawsze do stoiska lakierowego, nie miałam nic konkretnego na celu (mam szlaban lakierowy, albo raczej przesyt lakierów), zresztą zawsze udaje się w tamto miejsce, by ewentualnie wyhaczyć coś ciekawego. I jakież było moje zdziwienie, gdy wśród ogromnego kosza z lakierami ujrzałam ten piękny brokatowy topper! On po prostu musiał być mój. Firma Softer - Crazy Colours, nr 9. Właśnie czegoś takiego szukałam już jakiś czas, mam co prawda lakier z drobinami z Revlon (galaxy), ale szukałam czegoś bardziej odpowiedniego do frencha (tamten zawiera czarny brokat). Ten jest idealny! Dodatkowo cena ok 4 zł.





Dalej ruszyłam w półki, pomnięłam wszystkie firmówki( Miyo, Rimmel, itp.) i udałam się do półki z cudeńkami. Co to znaczy? Na tej półce możemy znaleźć kosmetyki z różnych mniejszych firm, które nie mają swoich stoisk w Rossmannach, czy Naturach. Możemy tam dorwać kosmetyki z Golden Rose, Delia, Eveline, Hean itp. Mam tu na myśli  rzecz jasna kolorówkę. Ponieważ od dawna czaiłam się na tusz do rzęs z Eveline, musiałam go kupić. Wybrałam wersję czarną (dostępna była jeszcze czerwona, i jeszcze jedna, ale nie pamiętam jaka). Big Volume Lash, 9 ml produktu obdarzonego silikonową szczoteczką. Cena ok 13 zł. Podoba  mi się opakowanie, czarne, takie eleganckie :)




Dalej na tej samej półce dorwałyśmy z mamą krem BB od Bielendy, moja mama została fanką tych kremów, od ponad 1,5 miesiąca używa kremu BB od Graniera. I teraz skusiła się na ten, odcieniem jest chyba trochę jaśniejszy, więc idealny na teraz. Cena ok 13 zł.




Jedynym stoiskiem nad jakim się zatrzymałam było Essence, i w końcu kupiłam tak mocno zachwalany pędzelek do smoky eyes. Cena 5.99 zł. Zobaczymy jak się sprawdzi.




Oczywiście kupiłam maszynki, które były gwoździem programu no i mama dorzuciła parę swoich drobiazgów, jak kremy do twarzy, czy odświeżacz do powietrza.

Na koniec dostałyśmy dużą porcję przeróżnych próbek:)


To wszystkie moje nieplanowe zakupy. Czasami warto na takie łowy się wybrać, można zaleźc fajne perełki, jak np lakier z którego jestem najbardziej zadowolona. Zdarza się, że gdy planuje zakupy, często nie mogę dostać jakiegoś produktu,a tu proszę :)) I parę rzeczy mniej z mojej wish listy :)

Pozdrawiam Was serdecznie

M.

niedziela, 4 listopada 2012

Tiramisu, czyli niedzielne słodkości

Niedziela, błogo czas lenistwa przyprawiony o coś rozkosznego, tuczącego ale słodkiego, czyli coś co ja uwielbiam!



Wykonałam ciasto wg przepisu Agnieszki:



Polecam naprawdę! To był drugi raz kiedy wykonałam to ciasto, pierwszy raz przesadziłam z ilością alkoholu i miałam naprawdę mocny deser:))

Miłej niedzieli

M.

sobota, 3 listopada 2012

W wieku 90 lat wyglądała na nie więcej niż 50,czyli o ciekawostce historyczno-kosmetycznej

Dziś post z przymrożeniem oka, mianowicie ostatnio na zajęciach poruszaliśmy kwestię żony generała Zajączka, Aleksandry. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się że ów kobieta  miała okrutne wg mnie metody dbania o swoją urodę. Jakie? Przeczytajcie same.



Mężczyźni na jej widok wstrzymywali oddech. Mimo podeszłego wieku, wciąż miała wielu adoratorów i to dużo od siebie młodszych. W wieku 90 lat wyglądała na nie więcej niż 50.


Jeśli eksperci od medycyny estetycznej dowiodą, że niskie temperatury mają zbawienny wpływ na nasz wygląd, Aleksandrę Zajączkową będziemy mogli uznać za prekursorkę stosowania krioterapii w dbaniu o urodę i młodość.

Sposób na młodość według Aleksandry Zajączkowej:

Wydawać się może, że młody, świeży wygląd do późnej starości, pani Zajączkowa zawdzięczała wygodnemu i bogatemu życiu. Niczym nie utrudzona, poświęcająca czas na dbanie o toaletę, piękny ubiór i dobre towarzystwo mogła faktycznie odmłodzić się o kilka, a nawet kilkanaście lat. Ją jednak oceniano na 40 lat mniej niż miała w rzeczywistości. Sekret wiecznej urody musiał tkwić więc w czymś innym - być może w wyrzeczeniach, którym się poddawała…


Ze skąpych, zachowanych do naszych czasów informacji, dowiadujemy się, że dzień rozpoczynała od kąpieli w wannie z lodowatą wodą. Jadła owoce, warzywa i to najczęściej surowe lub ochłodzone po ugotowaniu, bo gorących potraw nie brała w ogóle do ust. Dla utrzymania dobrej kondycji odbywała codzienne dziesięciokilometrowe spacery i jeździła konno. Przez całe życie, sypiała przy szeroko otwartych oknach, trzymając pod łóżkiem chłodzące balie z bryłami lodu. By zupełnie nie zamarznąć otulała się na noc sarnią skórką (najlepiej młodą). Reżim, jaki sobie narzuciła, przynosił rezultaty – o jej młodym wyglądzie słyszała cała Europa.

Lodowa dama dożyła sędziwego wieku 91 lub 98 lat (jak podają różne źródła). Najprawdopodobniej zmarła w Warszawie 13 lutego 1845 roku i została pochowana w kościele o. Kapucynów przy ul. Miodowej. Na jednej ze ścian kościoła umieszczono tabliczkę pamiątkową poświęconą pamięci tej niezwykłej kobiety, której udało się oszukać czas.

Co na to lekarze?

Lekarze są zgodni co do tego, że ujemne temperatury mają wspaniałe działanie odmładzające- stymulują krążenie krwi w skórze, poprawiają jej jędrność i opóźniają procesy starzenia się komórek. Wyjaśnienie tego fenomenu wytłumaczy nam specjalista medycyny estetycznej – dr n. med. Maria Noszczyk

Jak zimno działa na naszą skórę?

Dr n.med. Maria Noszczyk: Zimno powoduje zwężenie naczyń skóry a następnie reakcje przekrwienia - niezwykle dla skóry korzystną bo dokrwienie to jednocześnie odżywienie i dotlenienie skóry a naczynia z wiekiem doprowadzają do skóry coraz mniej potrzebnych składników. Poza tym zimno poprawia kondycję immunologiczną organizmu i skóry, a te procesy jak wiemy z wiekiem także są coraz słabsze. Każdy na pewno widział na własnej skórze i wie ze zimno napina skórę i zwężają się pory skóry. Ciepło z kolei powoduje ze staje się ona bardziej "luźna", czyli wiotka.

Współczesnym pacjentom zaleca się przebywanie w kriokomorze przez czas od 3 do 5 minut, a generałowa spała w zimnie przez całą noc

Dr n.med. Maria Noszczyk: W kriokomorze panuje temperatura rzędu -100C, generałowa stosowała zimno umiarkowane, ale przewlekłe. Wtedy naczynia krwionośne pozostają przez dłuższy czas zwężone, ukrwienie jest gorsze i dużo słabszy jest metabolizm. I w tym upatrywałabym "tajemnicy" generałowej- bo wolniejszy metabolizm, na co się coraz częściej zwraca uwagę i na co jest coraz więcej dowodów naukowych spowalnia procesy starzenia się. Tłumacząc bardziej obrazowo - zimno konserwuje organizm podobnie jak lodówka. Po nocy w lodówce generałowa dostawała "zastrzyk" składników odżywczych, bo w cieple poszerza się światło naczyń - pewnie miała wtedy lekko zaróżowioną w związku z tym cerę, może nawet trochę podpuchniętą, a w pewnym wieku mały obrzęk jest korzystny, bo na chwilę wypełniają się zmarszczki


Czy współcześnie w dermatologii estetycznej i kosmetologii stosuje się zabiegi zimnem

Dr n.med. Maria Noszczyk: są zabiegi wykorzystujące zimno, poprawiają one dokrwienie, napinają i w efekcie bardzo się paniom podobają. I jeszcze jedno- generałowa bardzo chciała się podobać i prawdopodobnie czuła się młodszą niż była, a nie ma nic bardziej atrakcyjnego jak pewność siebie.




 Generałowa Zajączkowa była słynna ze swojej urody, którą zachwycała do później starości. Według przekazów sekretem jej młodości były kąpiele w lodowatej wodzie, spanie w nieogrzewanej sypialni ochładzanej lodem, spożywanie tylko zimnych i surowych posiłków, a dla utrzymania dobrej kondycji codzienne dziesięciokilometrowe spacery i jazda konna. Świeży wygląd skóry na ramionach w późnym wieku zawdzięczała jednak cienkiej warstwie wosku. W 1836 roku poznała Honoriusza Balzaca, który ocenił według urody jej wiek na 35 lat, a w wieku lat 60 zasłynęła romansem z młodym Albertem Grzymałą, który wkrótce porzucił ją dla młodszej George Sand.


No nic dziewczyny, nie pozostaje nam nic innego jak zacząć spać przy otwartych oknach i jeść zimne potrawy. 

Podzielcie się zdaniem co myślicie o takim sposobie życia i dbania o swoją urodę i młodość.

M.

piątek, 2 listopada 2012

Tangle Teezer - salon Elite, padłam ofiarą włosowego szaleństwa:))

Skusiłam się! Długo odmawiałam sobie zakupienia tej szczotki, różne były moje tłumaczenia itp. Ale zaoszczędziłam trochę i jako zdeklarowana włosomaniaczka po prostu musiałam:)


Modeli, kolorów jest ogromny wybór. Ja zdecydowałam się na Salon Elite, w kolorze różowym. 




Swój egzemplarz kupiłam na allegro, za 39 zł. Zabieram się intensywnie za testowanie.

Pozdrawiam

M.