Strona główna Wishlista Recenzje

sobota, 23 marca 2013

Celia Nude - pomadko-błyszczyk nr 511

Wreszcie mam! Od około tygodnia jestem posiadaczką słynnej i mocno zachwalanej Celi.





Piękne opakowanie i szalenie subtelny produkt do ust podbiły moje serce. Cena za cudeńko, w małej osiedlowej drogerii wyniosła 10.20 zł.




Kolor jak najbardziej nudziakowy, niesamowicie wyglądający na ustach, subtelnie je podkreśla i rozświetla usta. Zapach ma również przyjemny, lekko winogronowy, nie należy do moich ulubionych, ale czuć go tylko podczas aplikacji.





Pasuje absolutnie do każdego makijażu, poprzez swój lekki kolor można śmiało aplikować bez lusterka, co jest dużym plusem. Co do trwałości - nie jest powalająca, ale bez jedzenia i picia utrzymuje się dość długo, jeśli zanika to robi to delikatnie. 

Nie zauważyłam efektu topienia się pomadki, na który narzeka wiele dziewczyn, być może to kwestia czasu, albo pogody bardziej plusowej, zobaczymy.




Jestem totalnie oczarowana i z pewnością wyląduje ta szmineczka w ulubieńcach! Dawno żaden produkt do ust nie powodował u mnie takiej radości.

Lubicie Celie? Czy ten szał już dawno minął, a ja jestem ostatnią osobą, która dopiero zakupiła ten produkt?

Buziaki

M.

wtorek, 19 marca 2013

PHARMACERIS SEBO - ALMOND PELL - recenzja

Dziś recenzja kremu złuszczającego PHARMACERIS SEBO - ALMOND PELL- Zawiera 10% kwasu migdałowego. 





1. OPAKOWANIE:

Bardzo higieniczne, z pompką, ułatwia aplikację i można wydobyć odpowiednią dla nas ilość produktu. Szkoda tylko, że nie widzimy ale kremu jeszcze zostało. Pojemność tradycyjnie 50 ml. 

2. KONSYSTENCJA:

Lekko żelowata, dość lekka. 

3. ZAPACH:

Dość charakterystyczny, nieco chemiczny ( myślę, że zw względu na zawarte kwasy), ale szybko się ulatnia, choć jest wyczuwalny podczas aplikacji.




4. DZIAŁANIE:
- obietnice producenta:
-stosowanie: 



-skład:





-moja opinia:

Bardzo dobry krem złuszczający. Efekty widoczne są dużo szybciej niż w przypadku Effaclar Duo. Działa na pewno silniej, przez co musimy pamiętać o nawilżaniu naszej skóry. Pięknie wyrównuje koloryt na twarzy, sprawia, że skóra staje się napięta i jędrniejsza. Rzeczywiście mam zaskakująco mniej aktywnych wyprysków. Ilość zaskórników się nie zmniejszyła.

Pamiętajcie, że stosując kwasy należy bezwzględnie pamiętać o wysokim filtrze przeciwsłonecznym, o tym pisze także producent, mimo wszystko wolę napisać to jeszcze raz. Ja używam o SPF 30.

Kwasów nie używam codziennie - sięgałam po nie początkowo co 3 dni, a obecnie używam co 2 dzień. Najbardziej odpowiednim momentem na stosowanie kwasów jest jesień do wiosny. W tym roku wiosna nie chce przyjść, więc spokojnie jeszcze trochę czasu pozostało, by móc używać kwasy. 

5. CENA:

Bardzo różna, a zależności gdzie kupicie. Ja swój krem kupiłam na allegro za ok 30 zł. 

6. OGÓLNA OCENA:

5/5

Bardzo polecam Wam spróbowanie tego kremu, jeśli spotykacie się z kwasami po raz pierwszy sięgnijcie po wersję 5% kwasem migdałowym, ja mam już doświadczenie z kwasami zarówno w kremach, jak i tych z wyższym stężeniem stosowanych u kosmetyczki, poza tym mam dość grubą i odporną skórę, także sięgnęłam od razu po stężenie 10%.


Pozdrawiam Was serdecznie

M.

sobota, 16 marca 2013

Essie - Sole mate

Dawno nie było pazurkowego posta, czas na pokazanie Wam jak prezentuje się na paznokciach lakier z Essie w odcieniu sole mate, nr 45. 





Lakier jest całkowicie matowy, w ciemnym bordowym odcieniu. Do pełnego krycia potrzebujemy dwie cienkie warstwy. Co do aplikacji jest ona bajeczna dzięki dość szerokiemu pędzelkowi. Trwałość- zabójcza, najlepsza z jaką w moim lakierowym życiu się spotkałam, na zwykłej odżywce z Eveline(8w1), bez żadnego lakieru wierzchniego typu utwardzacz, wysuszacz itp. trzymał się UWAGA 5 dni! Z czego muszę zaznaczyć, że wykonywałam wszelkie domowe czynności mycie naczyń, podłogi, itp, itd. Na 5 dzień paznokcie nadal wyglądały dobrze, był jeden mały odprysk na serdecznym palcu i widoczny już odrost paznokcia, co uważam, za rzecz całkowicie normalną.






Podsumowując: jest to zdecydowanie odkrycie lakierowe! Koszt lakieru skutecznie mnie odstraszał (pojemność 13.5 ml za 33 zł). Ale ponieważ mój 'zbiór' lakierów przeszedł istną rewolucję i jest ich mniej, zostawiłam tylko te które lubię i rzeczywiście używam systematycznie. Stwierdzam, że będę szła w jakość a nie ilość ( jak to miało do tej pory miejsce, wyjście z drogerii bez lakieru było niemalże cudem, później lakier użyty był 3 razy i leżał...). Także myślę, ze zakup kolejnego essiaka to tylko kwestia czasu:))




Pozdrawiam Was serdecznie i jeśli macie lakiery z Essie koniecznie napiszcie jakie kolory polecacie

Buziaki

M.

środa, 13 marca 2013

Himalayah - nowości do twarzy w mojej kosmetyczce

Dziś pokaże Wam dwie nowości do twarzy jakie ostatnio nabyłam. Skusiłam na się peeling i maskę do twarzy z firmy Himalaya Herbals. 







Peeling do twarzy, 75 ml produktu, w cenie 12 zł.









Wybrałam też maskę z miodli  indyskiej, cena 10.20 zł /  75 ml


A tutaj skład maski dla zainteresowanych : 



Póki co maski użyłam 3 razy, mocno zastyga na twarzy i zwęża pory, jestem zadowolona z jej działania. Peelingu na razie nie używam, gdyż muszę najpierw skończyć z Soraya morelowy.


Kosmetyki zamówiłam na allegro. 
Dajcie znać proszę czy używacie kosmetyków Himalaya i co o nich sądzicie.

Pozdrawiam Was serdecznie 
M.

poniedziałek, 11 marca 2013

Krem Ziaja : matująco-nawilżający, 25 + *recenzja*

Dawno nie było żadnej recenzji, pewnie dlatego, że jestem wierna tym samym kosmetykom, albo coś testuje. Ale dziś mam dla Was moją ocenę kremu do twarzy na dzień, Ziaja - matująco-nawilżający 25+.






1. OPAKOWANIE:
Plastikowy słoiczek z nakrętką, który mieści 50 ml kremu.

2. KONSYSTENCJA:

Bardzo przyjemna, lekka, a zaraz treściwa. Bardzo zbliżona do konsystencji kremu musu z Lirene. 

3. ZAPACH:

Delikatny, świeży, czuć go tylko podczas aplikacji.





4. DZIAŁANIE:

-wg producenta:

Lekki, nawilżający krem - zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników. Przywraca równowagę cerze tłustej i mieszanej. Redukuje wydzielanie sebum i powstawanie zaskórników.
Działanie:
- absorbuje nadmiar sebum,
- likwiduje połysk i matuje skórę,
- zmniejsza aktywność gruczołów łojowych,
- redukuje widoczność porów i zaskórników,
- wiąże wodę i zapobiega jej nadmiernej utracie,
- trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry,
- skutecznie regeneruje lipo-strukturę naskórka,
- chroni przed promieniami UV i przedwczesnym starzeniem.


stosowanie: 

krem należy nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i delikatnie wklepać.

- moja opinia:

Muszę przyznać, że krem wywarł na mnie bardzo dobre  wrażenie. Szybko się wchłania i pozostawia skórę aksamitną (jakby pudrową?), rzeczywiście matuje. Nie zgodzę się z opinią, że zmniejsza widoczność porów i zaskórników - tego z pewnością nie robi. Czy redukuje powstawanie zaskórników? Raczej nie, przynajmniej ja nie zauważyłam takiego efektu. Na 8 obietnic producenta zgodzę się co do 6 punktów. Plusem na pewno jest filtr, że w ogóle go ma, ale jest on bardzo niski zaledwie 6. Krem nie zapchał mnie, nie powodował podrażnień, wysuszenia itp. Po dosłownie chwili można śmiało aplikować podkład. 

-Skład:




5. CENA:

 12 zł - stoisko Ziaja

6. OGÓLNA OCENA:

5/6 

Dajcie znać czy używałyście tego kremu i czy się na niego skusicie?

Pozdrawiam 

M.



niedziela, 3 marca 2013

Zakupy z Kokardi

Skusiłam się i zamówiłam trzy produkty do włosów ze sklepu Kokardi ( klik).
Z całej oferty sklepu zdecydowałam się na dwa produkty rosyjskie - Babeczki Agafii i szampon z Alverde.




Seria Babuszki Agafii - maska drożdżowa do włosów, oczywiście kupiłam z polecenia Megi, która bardzo ją wychwalała. Jestem po pierwszym użyciu i efekty są bardzo przyjemne.Cena 15 zł, 300 ml.





Ziołowy balsam do ciała, ma bardzo intensywny zapach, mam nadzieje, że zapach wywietrzeje z włosów. Cena 14.90 zł.




I ostatni produkt to szampon morelowo- cytrusowy . naturalny z Alverde, ma nabłyszczać włosy. Cena 15.90 zł. Jestem ciekawa czy jest on podobny do szamponów z Alterry. Może zrobię małe porównanie?





Dajcie znać czy chcecie poznać moje zdanie o tych kosmetykach. I czy Wy skusiłyście się na coś z Kokardi?

Buziaki

M.

piątek, 1 marca 2013

Ulubieńcy lutego 2013

Pojawił się już projekt denko, więc czas również na ulubieńców. Luty szybki miesiąc, ale bardzo intensywny. Co polubiłam szczególnie? Zapraszam do poczytania.

Pierwsza rzecz zapach - Bruno Banani, 'Not for Everybody', zapach ten dostałam kiedyś od mojego chłopaka i nie byłam do końca przekonana, jest on intensywny, charakterystyczny, mocny. Ale kiedy wykończyłam flakon, czegoś mi zabrakło. I tak oto na gwiazdkę dostałam kolejne opakowanie. Dodatkowo znalazłam identyczny odpowiednik w postaci wody toaletowej (poj. 100ml!), pachnie identycznie, trwałość znakomita, może nie tak jak perfumy, ale spokojnie utrzymuje się cały dzień i można ją wyczuć na ubraniach. Jak wiecie ja jestem ogromną fanką zapachu z FM nr 33, więc zapach od Bruno Banani szczególnie w tych chłodnych miesiącach jest dla mnie miłą odskocznią.





Drugim ulubieńcem jest lakier do paznokci - Essie nr 45, Sole Mate. Lakier dostałam na gwizdkę i jeszcze nie miałam okazji Wam go zaprezentować. Moja 'kolekcja' lakierów mocno wyszczuplała, postanowiłam zachować tylko takie egzemplarze, które rzeczywiście używam. Ten lakier (pierwszy z Essie, jaki kiedykolwiek miałam), jest genialny. Kolor to rzecz jasna kwestia indywidualna, natomiast jego trwałość mnie zabiła! Normalnie z baza lakier trzyma się u mnie ok 3-4 dni, ten lakier (przy normalnym trybie życia) został na moich paznokciach bez odprysku aż 5 dni!!, co dla mnie jest szokiem. Żaden lakier kolorowy nie trzymał się aż tak długo bez odprysku. Jestem szalenie miło zaskoczona i czuję, że nie będzie to moja ostatnia buteleczka:))



Z pielęgnacji twarzy zauroczył mnie krem PHARMACERIS SEBO - ALMOND PELL. Zawiera 10% kwasu migdałowego. Rewelacyjnie wpłynął na moją skórę, sprawił, że większe wypryski to od wielkiego dzwonu się pojawiają. Jestem bardzo zadowolona z działania tego produktu. Więcej na pewno będziecie mogły przeczytać w recenzji, która pojawi się za jakiś czas.




A i również coś do włosów się znalazło, tym razem szampon - APIS- szampon błotny z minerałami z morza Martwego, jedwab + masło karite. Dawno żaden szampon mnie nie oczarował, pięknie myje włosy, oczyszcza je, pozostawia je lśniące, gładkie. Dodatkowo ma dość przyjemny skład. Myślę, że skuszę się jeszcze na inny szampon z tej serii, chodź wiem, że nie są to szczególnie łatwo dostępne, czy popularne kosmetyki, polecam Wam poszukać w swoich drogeriach.




To wszystkie moje ulubione kosmetyki z lutego. Dajcie znać jak wyglądają Wasi.

Pozdrawiam Was ciepło

M.